Marcin Muth : fascynacje !! reinterpretacje

Poszukiwaniu radości życia sprzyja zapatrzenie w piękno obrazów, kontemplacyjne zwrócenie się ku zwiewności fenomenów widzialnego świata. Póki żyjemy, póty dajemy ogarniać się zmysłowym doznaniom, inaczej chyba nie da rady. Nic w tym złego, jeśli tylko potrafimy kontrolować te stany estetycznych, jakoś tam więc emocjonalnych uniesień. Czy nie ma w tych twierdzeniach jednak jakiejś sprzeczności? Czy emocjonalne uniesienia mogą pomieścić się w pojęciu przejrzystości widzenia? Szukam odpowiedzi na to istotne pytanie, eksperymentując z materią (nomen omen) przedmiotu. –

Takie rozważania towarzyszyły autorowi podczas konstruowania uzasadnienia tego, co w nim, w jego przestrzeni odczuwania i odbioru widzialnej i doświadczanej rzeczywistości. Obrazy nieoczywiste, portrety przeżywanych chwil, zdejmowane emocje – z czym mamy do czynienia? Czyżby artysta chciał nas wciągnąć w obszar własnych doznań? Chce się z nami podzielić czasem przeszłym i opowiedzieć – jaka zachodzi w nim zmiana od momentu pojawienia się widzialnego do chwili, w której fenomen traci wymiar materialny? Reinterpretacje obrazów i zdarzeń, efekt wielokrotnych przetworzeń trójwymiarowego a potem zredukowanego do dwóch wymiarów świata. Świat, który pozostał po tamtym świecie zdaje się jednak wchodzić w wymiar jeszcze inny, gdzie wszystko drży i pulsuje…